Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z życia wzięte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z życia wzięte. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 maja 2015

Dzień Matki!


9.53 SMS:

I jeszcze laurka!

 
 Ja: Ojej ...bardzo dziękuję...laurka śliczna..wypisz wymaluj MY...chociaż Ty bardziej do taty podobna....
Sonia:No wiesz???

12.35: SMS:

Sonia:Przypomniało mi się wylizywanie miski jak robiłaś sernik mamo...Jesteś wspaniała!!!

I tyle...jak widać ...jestem cudowną matką...ja najpierw wyłączałam mixer:):):)

niedziela, 17 maja 2015

W moim ogrodzie:)))

Witam serdecznie!!! Co u mnie...a po staremu ...trochę pracy w domu....porządki na ogrodzie...uwielbiam ten majowy,wiosenny czas. A i w moim pokoju lada moment pokażą się dwie szafki nocne:). Całą zimę przeglądałam rożne tanie meble na olx.pl(dawna tablica.pl) i warto było ...tydzień temu je zobaczyłam...piękne i solidne. Teraz są w trakcie metamorfozy.Zdjęcia wkrótce:)
                                       A dzisiaj kilka zdjęć z mojego ogrodu.Milutkiej niedzieli wszystkim !!!!







niedziela, 29 marca 2015

Przyjaciele:)




                                                            Asta i Lulu:)

Gdzie ta wiosna?..Idziemy  leżeć dalej:)

Hmmm....
 

poniedziałek, 3 listopada 2014

Dzień Wszystkich Świętych.

Witam serdecznie!Pragnę podziękować wspaniałym istotom za to ,że po prostu są i za przyjemność "wkradania" do nich ukradkiem...obcowania z talentem ,pasją ...
@Mag.ja...bardzo dziękuję za miłe słówko...niestety ,nie wiem dlaczego ,ale nie mogę odpisywać na komentarze....coś w ustawieniach ,czy jaki czort? Z tego miejsca DZIĘKUJĘ i zachwycam się Twoimi pracami bez przerwy:):):)
A u mnie? To co u Was pewnie...Święto zmarłych ....czas wspomnień...Pogoda jest tak piękna,że z przyjemnością wzięłam się za stroiki...własnoręcznie:)








 W tym roku poszłam trochę na łatwiznę i kupiłam sztuczne kwiatki...w zeszłych latach sama  robiłam z liści klonowych.




  • 

wtorek, 23 września 2014

Papierosy...bardzo je lubiłam....ech

Jeszcze nie wiem co o tym myśleć.Była to bardzo spontaniczna decyzja. Z moich obliczeń wynika,że  pachnieć truskawką muszę przez osiem dni,żeby zwróciły się koszty. Taki właśnie wybrałam e-cigarette liquid. Domyślacie się już?


 Tak....choć wygląda jak śrubokręt,to elektroniczny papieros,czy jak to tam zwą. Od wczoraj daję radę ....będę się starała...obiecuję:):):)

 A to ma mi przypominać nie tylko o zdrowiu...hahaha

wtorek, 2 września 2014

Rudy,rudy rydz....lalalala

Trochę mnie nie było, ale wakacje skończone i czas wracać do domku:). A u mnie....
 
 
             Oto dokument jak PRZYJEMNOŚĆ przeradza się
w PAZERNOŚĆ !!!!

poniedziałek, 28 lipca 2014

Skrzynka na listy.

Zdarzyło się w waszym życiu coś takiego,co miało być tylko tymczasowe a było z wami tyle lat,że umknęło jakie jest brzydkie ?Nie mam na myśli męża lub teściowej:):) Moja rodzina,czyli mąż
i dziecko,dwadzieścia lat temu przeprowadzała się do starego domu,czyli na plac budowy. Do zamieszkania jedna kondygnacja,reszta do kapitalnego remontu. Wszędzie prowizorka
i łatanie dziur....latami.Cieszył się człowiek z najdrobniejszych osiągnięć...wymianą kaloryferów,parapetów i sami wiecie czym jeszcze. Aż,po jakimś czasie, przyjechała daleka krewna  i od drzwi skomentowała:"Ale już tą żarówkę w przedpokoju moglibyście wymienić na jakiś ładny kinkiecik,przecież to nie takie drogie." Zaniemówiłam,rzut oka na sufit...rzeczywiście....tak bardzo przyzwyczaiłam się do tej szklanej banieczki na kablu,że przestałam zauważać. Pamiętam też architektów,którzy przybyli do naszego domu w celu jakiejś przeróbki,nie pamiętam jakiej,ale pamiętałam krewną...Kobieta architekt śmiała się,że oni też mieli taką sytuację.Jako młodzi ludzie ,na dorobku ,na wynajętym mieszkanku,palący papierochy ....zagospodarowali puszkę po sardynkach.Awansowała na popielniczkę. I też minął długi okres czasu,kiedy mama któregoś z nich wybuchła:"Że tego śmierdziela po rybach czas się pozbyć".Byli zaskoczeni...to była ich popielniczka ...relikt...przestali zauważać jej "gorsze" pochodzenie.
Ale to było kupę lat temu.
Zajeżdżam pod dom i jak to mam w zwyczaju,kieruję się do skrzynki na listy.Patrzę i nie wierzę własnym oczom...przecież jeszcze jakiś czas temu była całkiem znośna,co się z nią porobiło?Aż tak posunąć się wiekowo?Przechylona bidusia, z wielkimi płatami odpadającej srebrnej farby.
Wzięłam to coś do domu.A ja z tych, co nawet kwiatka-mutanta nie wyrzucą ...zawsze daję ostatnią szansę:)

Nie mówię ,że odmłodniała.W tym wieku usłyszeć możesz tylko,że dobrze DZIŚ wyglądasz:).Kilka warstw lakieru jachtowego i jeszcze trochę pociągnie:):):)
 
    

sobota, 26 lipca 2014

:):):)


No chociaż w dniu imienin mógłby ktoś do mnie napisać!!!!
Może jakiś komentarz,chcę Was poznać:):):)

26 lipca Imieniny Anny c.d.

Życzenia od Jordiego,chłopaka mojej córki. Kochanego Hiszpana,z którym moje dziecko mieszka od kilku lat w Barcelonie:):):).Sonia opanowała język hiszpański a Jordi ambitnie walczy z polskim:

                            Szczęśliwa Imieniny.Mam nadzieję,
                            że jest to szczególny dzień,z dużo
                            szczęścia i radości.Gratulacje!

Życzenia od męża:

                      M.:Kochanie,wszystkiego najlepszego!
                            Jadę na ryby!
                      Ja:To nawet kwiatka nie dostałam?
                      M.:Dam Ci na te buty ,co tak chciałaś.
                      Ja:Ile?
                      M.:Stówę?
                      Ja:Trzy!
                      M.:Dwie!
                      Ja:Nooooo....dobra...:):)

Wszystkim Annom ,na całym świecie życzę....UŚMIECHU!!!!


                             

26 lipca Imieniny Anny!

Życzenia od mojej córki:
                                        Życzę Ci mamo miłego dnia,pełnego relaksu



I dobrego jedzonka


I wszystkiego najlepszego!



czwartek, 10 lipca 2014

Amore pomidore

Kocham panie Stasie! Obie jednakowo.Pierwszą kocham ,bo od tylu lat pozwala mi buszować po swoim warzywniaku.Zaopatruję się u niej w niezliczone ilości warzyw.U mnie sezon ogórkowy w pełni

28 słoików korniszonów!Jestem jak jamnik,który wszystko co znajdzie,zanosi do swojego legowiska....oboje mamy silnie rozwiniętą potrzebę POSIADANIA:):):)Ja wszystko co znajdę,pakuję w słoiki:)Drugą Staśkę uwielbiam za pierogi z kapustą i grzybami,uszka i krokiety na święta.Mój obowiązek,to dostawa grzybów.




 

 

 

 

poniedziałek, 7 lipca 2014

Zamiłowania,nawyki,manie cz.2

Jak już wspomniałam...książki ,to moja pasja.Miłość bezwarunkowa.Co ciekawe,nigdy nie lubiłam seriali,dobry film...owszem,ale męczyć latami monotonne życie bohaterów w czterech sceneriach....pokoju,gabinecie,drugim pokoju i sypialni?Nuuuda! Tylko dlaczego tyle tłukłam  "Dwóch i pół"? A "Przyjaciele"? Bo poprawiają mi humor. Ale ja ,jako typowa kobieta,po dziesięciu latach oglądania tego samego, zaczęłam się nudzić! Na małżonka, w tej dziedzinie,nie ma co liczyć...przez sen potrafi zanucić muzykę ze "Stawki większej niż życie". Dla "Kariery Nikodema Dyzmy"dałby się pokroić. O"Czterech Pancernych" wolę już nie wspominać.Nadal mam przed oczami nasze dziecko,jak siedzi na huśtawce i,ile sił w czteroletnich płuckach,drze się na całą wieś:"Deeeszcze niespokoojnee,potargaały PSAA!".Uparta była...nie dała się przekonać,że w oryginale chodziło o sad:)Drugą ulubioną przyśpiewką Soni,której najdroższy tatuś nie poskąpił,była:"Florencjooo,ZDEJM koszulę,niech przytulę twe cyculeee!""Żołnierza,który dziewczynie nie skłamie"śpiewała cała grupa maluchów w przedszkolu.

Jak sami widzicie,nie miałam lekko w życiu:) A Sonia?Hmmm...nie zapytałam,czy pozostał jej jakiś uraz z dzieciństwa?Ale to właśnie ona namówiła mnie do oglądania Breaking Bad,Homeland,Modern Family.Grę o tron odkryłam sama,Vikings poleciła mi pani ze sklepu.....Jako kobieta nie znająca umiaru,potrafiłam urządzać serialowe maratony:):).Pocieszające,że nie ja jedna tak robię,JEST NAS WIELU!...hyhy.Czytałam,że w Stanach,po emisji ostatniego odcinka o chemiku(Breaking Bad), setki ludzi pisało,że nie wiedzą, co mają teraz zrobić ze swoim życiem....dobre nie?

 



wtorek, 1 lipca 2014

Zdrowie kobiety po czterdziestce....

Od roku,może dwóch, zauważyłam u siebie takie okrąglutkie,czerwone rumieńce na twarzy...z każdym miesiącem coraz większe. W końcu zaczęłam przypominać matrioszkę a codzienny makijaż przeszedł w końcową fazę...balsamowanie.
Męczyłam się strasznie,zwłaszcza, jak rodzina snuła domysły co mi dolega.Pan mąż,mistrz wsparcia i plasterek na rany,stwierdził"Kobieto,kiedy ostatni raz zaglądałaś w pesel?W Twoim wieku ,to na pewno nadciśnienie! No ,ale jak się o siebie nie dba,nie leczy....." Córka:"Wiesz mamo,tata ma trochę rację,powinnaś zrobić bilans czterdziestolatka". Nie dałam się stłamsić i poszłam do dermatologa.
Ja:Dzień dobry doktorze,odkryłam pana w internecie i jak zdążył pan zauważyć,przybiegłam z wypiekami na twarzy:):)
Dr:Tak,zauważyłem trądzik różowaty
Ja:Słucham???? Myślałam,że w moim wieku już się umiera,ale trądzik.......
Dr: Nie mówiłem,że to trądzik młodzieńczy....

I tym sposobem przeszłam dzisiaj czwarty zabieg laserem,przez ostatnie trzy miesiące połknęłam więcej antybiotyków,witamin,niż przez ostatnie dwadzieścia lat....a efekty są ...hmmm...Zaczęłam już trzymać się za portfel...

Wiecie kiedy świat udowodnił mi,że nadchodzi starość...kiedy wyjęłam ze skrzynki zaproszenie na darmową cytologię....płakałam jak bóbr. Jeszcze tylko darmowa mammografia po pięćdziesiątce i można umierać.

środa, 25 czerwca 2014

Na powitanie



                                                               
Zachwycona  pomysłami ,talentem i wyobraźnią wielu blogerek , zapragnęłam stworzyć swój własny blog. Natychmiast zadałam sobie pytanie: A o czym Aniu chciałabyś pisać? - nooo nie wiem....o wszystkim chyba.. Pomysłów mam w głowie mnóstwo, tylko jak je przelać tutaj? A co mi tam...wszystkiego w życiu trzeba spróbować:):):) .
                                                        Pozdrawiam Anka